Victory Hill

Było już późne popołudnie, jednak wysoka temperatura utrzymywała się w powietrzu. Florence szła główną ulicą miasta. Co chwilę zaczepiali ją tuktukowcy, którzy nachalnie przekrzykiwali się jeden przez drugiego, oferując transport. Ona nie zamierzała nigdzie jechać, więc w pewnym momencie przestała już nawet reagować na ich zaczepki. Zaczęła się zastanawiać nad ich wyglądem. W przeciwieństwie do kobiet, mężczyźni w tym kraju nie należeli do atrakcyjnych. Zawsze chodzili niechlujnie ubrani w wyciągniętych ze spodni pożółkłych koszulach. Do tego obowiązkowa czapka z daszkiem i ciężkie półbuty.

Nagle jej uwagę zwrócili lokalni dealerzy. Zawołali do niej. Smoke?! Smoke?! Florence wiedziała, że wszyscy dookoła palą, ale sama nie miała ochoty. Odmówiła więc i poszła dalej. Gdyby zmieniła zdanie, tego wieczoru wszelkiego rodzaju środki odurzające dostałaby bez najmniejszych trudności. W miasteczku było wielkie święto. Ulice i lokale były pełne uśmiechniętych i tańczących ludzi. Starszych, młodszych, lokalnych i turystów. Każdy chciał świętować i dobrze się bawić. Nikt nie chciał czuć się samotny. Tego wyjątkowego wieczoru wszystko dobrze się sprzedawało.

Na głównym deptaku jak zwykle było głośno i tłoczno. Lokalni sprzedawcy wiedzieli, że tam gdzie dużo turystów, tam też szansa zarobienia kilku dolarów. Dlatego też na chodnikach pomiędzy restauracjami rozkładali swoje kolorowe stragany. Zaczepiali każdego przechodnia i namawiali do kupna owoców, koszulek, bransoletek, butów albo książek. Oczywiście tego wieczoru wszystko było dwa razy droższe, wkońcu było święto i do miasta zjechały się tłumy.

Roberto pił drinka w Mojito Barze, jednym z wielu lokali na deptaku. Młode, atrakcyjne dziewczyny, tańczyły między stolikami w rytm muzyki. Uśmiechały się szczerze-nieszczerze do każdego klienta baru i prezenetowały swoje kobiece wdzięki. W szczególności panowie byli zachwyceni klimatem panującym w lokalu. Kolega Roberto, grający w bilarda upodobał sobie Nan, dziewczyna wyraźnie wpadła mu w oko. Była szczupła, miała długie do pasa, czarne włosy. Nie malowała się mocno, ale zawsze podkreślała oczy konturówką a usta owocowym błyszczykiem. Nan oficjalnie była pełnoletnia, jednak wyglądała na 14 lat. Niewątpliwie działała jak magnes na mężczyzn, zwłaszcza tych starszych. W swoim kraju mieli córki w jej wieku, ale tu chętnie klepali ją w pupę, albo zabierali na spacer.

Jej koleżanki były starsze, ale równie atrakcyjne i przyjaźnie nastawione do każdego, kto zajrzał do Mojito. Do pracy przychodziły zawsze w szpilkach, spódnicy mini albo krótkich szortach. Zarówno młodzi studenci, którzy odwiedzali Kambodżę pierwszy raz jak i starsi panowie, mieszkający w miasteczku już od kilku miesięcy, lubili spędzać czas w towarzystwie dziewczyn. Pili z nimi drinki, grali w karty i dotykali ich egzotycznych ciał. Tego wieczoru starsza siostra Sai nie tylko napiła się drinka z jednym z klientów, ale także pojechała z nim na wypożyczonym skuterze…

Po drugiej stronie ulicy, specjalnie z okazji święta odbywało się Ladyboy Show. Umalowani, długowłosi młodzieńcy, w damskich rzeczach, wyginali się lepiej niż niejedna tancerka, prezentując wyraźnie zarysowane piersi. Mieli męskie głosy i rysy twarzy, lecz kobiece gesty. Niezmiernie spodobało się to rozbawionej, europejskiej publiczności, która nigdy nie zaznała podobnych uciech u siebie.

Tego samego wieczoru Suri szukała towarzystwa. Z zainteresowaniem zaglądała do barów, obserwując bawiących się ludzi. Miała nadzieję, że spędzi ten wieczór z kimś innym od jej kambodżańskich kolegów.

Michael odłączył się od żony i znajomych. Wolał powłóczyć się sam wąskimi uliczkami miasta. Przyzwyczaił się już do egzotycznej urody miejscowych dziewczyn, mimo to niektóre i tak przyciągały jego uwagę. Tak było z Suri. Zauważył ją w kolejnym barze, do którego zawitał na strzała wódki. Z lokalu wyszli już razem i nie rozstawali się aż do poranka. Spacerowali po miasteczku trzymając się za ręce. Próbował z nią rozmawiać, ale słabo mówiła po angielsku. Jednak widział, że jest nim wyraźnie zainteresowana. Michael gładził jej długie czarne włosy. Dziewczyna droczyła się z nim, śmiała, a nawet – w pewnym momencie – dała pocałować. Niby tak niewinnie. Cała ta sytuacja wydała mu się dziwna, ale zarazem intrygująca. Dobrze wiedział, że u niego w kraju byłoby to źle odebrane.

Gdy Suri poczuła się zmęczoa i śpiąca, wziął ją na ręce. Nie oczekiwał od niej nic więcej. Po prostu czuli się dobrze w swoim towarzystwie. Nawiązała się między nimi niesamowita więź. Suri wyraźnie chciała, aby Michael zabrał ją ze sobą. Gdy zaczęło świtać, Michael pojechał z Suri do swojego hotelu, w którym mieszkał od kilku dni. Dziewczyna całą drogę jechała wtulona w jego męskie ramiona.

Drzwi od pokoju otworzyła żona. Ponieważ spędzili ten wieczór osobno, każdy miał swoje wrażenia, swoje przeżycia.

Gdy Suri ujrzała kobietę stojącą w drzwiach, zdała sobie sprawę: Michael nie przyjechał tutaj sam. Wystraszyła się reakcji jego żony. Zniknęła tak szybko, jak się pojawiła. Pozostawiła Michaelowi w głowie niesamowite wrażenie.

Dorothy nie była zła na męża, że się wcześniej rozstali – często tak robią – ale zdziwiło ją to, że dorosły mężczyzna całą noc spędził z 13-letnią dziewczynką.

rybka

Odpowiedz

Możesz używać tagów : <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>