Patuxai – łuk triumfalny w Laosie

2 03 2010


W Vientiane prócz muzeum narodowego wart zobaczenia jest jeszcze łuk triumfalny. Wybudowany na wzór tego z Paryża. Monument otacza mały park i główna ulica miasta. Za drobną opłatą można wejść do środka aby z samej góry zobaczyć panoramę miasta i nieliczne, ale ładne zdobienia budowli. Wewnątrz jest mnóstwo straganów z pamiątkami. Oprócz tradycyjnych laotańskich szali i torebek można dostać stare monety, nawet sprzed 150 lat. Budowla dumnie prezentuje się w mieście.

Co jeszcze mnie miło zaskoczyło w Vientiane to kręgielnia. I to wyposażona nawet w komputery. Nie jest to najnowocześniejsza technika,a le są kręgle, tory i kula. Można się dobrze bawić a kosztuje to o wiele mniej niż we Wrocławiu:)

Pozdrawiam
rybka



Crocodile farm

16 01 2010


Niedaleko miejsca gdzie mam nocleg znajduje się farma krokodyli. Wybrałam się tam dzisiaj na spacer. Jest to połączenie restauracji położonej wśród egzotycznej roślinności ze zwierzętami, nie tylko krokodylami. Już na samym wejściu przywitała nas urocza, duża papuga, która daje się pogłaskać. Wstęp na farmę kosztuje tylko $3. Jak sama nazwa wskazuje, hodowane są tam krokodyle. I rzeczywiście są tam i małe i duże, mają swoje miejsce do pływania i do wylegiwania się na słońcu. Krokodyle są o tyle interesującymi zwierzętami, że sprawiają wrażenie atrap, nieruchomo leżących. Jednak gwarantuję, gdyby znalazł się pomiędzy nimi człowiek, zmieniły by się w zwinne i ruchliwe bestie! Oprócz krokodyli na farmie znajduje się jeszcze wiele innych zwierząt. Węże, min. żmije jadowite, jaszczurki, ryby, ptaki czy króliki. Szczególną uwagę przykuwają kolorowe i duże papugi. Przypomina to trochę takie mini zoo. Podobne miejsce było w Kuala Lumpur, ale tam wstęp kosztował z tego co pamiętam ok 40zł od osoby. W tym nie ma tłumu turystów ani hałasu, a za jedyne 9zł możemy się przenieść w egzotyczny świat zwierząt, które pewnie nie tak łatwo jest spotkać w dziczy. Zresztą nie chciałabym się spotkać oko w oko z krokodylem;)






Dzisiaj jest spokojnie, na Victory Hill (tu gdzie mieszkam) nie ma wielu turystów, nie jest to komercyjne miejsce, ale jak długo tak będzie. Czy Kambodżę czeka ten sam los co Tajlandię? Niestety wydaje mi się, że tak. Idąc na farmę po drodze widziałam plac budowy, na którym powstaje luksusowy resort i apartamenty przy plaży. W niedalekiej przyszłości pewnie zostanie oddany do użytku i zjedzie do niego mnóstwo wczasowiczów a całe Victory Hill straci swój niepowtarzalny urok…

Nie wiem czy jeszcze kiedyś będę miała okazję wrócić w to miejsce, nawet jeśli tak, to już nie będzie to samo. Dlatego postanowiliśmy, że zostaniemy tu dłużej:) 20 stycznia minie miesiąc od przekroczenia granicy Kambodży co jest równoznaczne z końcem wizy. Można ją przedłużyć, ale raczej pojedziemy zobaczyć Wietnam (stąd jest już naprawdę blisko) i wrócimy z powrotem na Victory Hill:)

Więcej zdjęć zwierząt znajduje się w Galerii Foto


Pozdrawiam
rybka



Nature

17 10 2009

Na trawce

Żeby nie było tak strasznie, to jest tez trochę przyrody. W mieście jest park (a raczej przypomina to mini dżunglę) gdzie znajduje się motylarium, ogromny Bird Park, Planetarium, no i muzeum narodowe. Prócz tego można spotkać trochę zwierząt biegających tam sobie dość swobodnie po okolicy.

Monkeys na ulicy

Nam udało się! Jak widać na załączonych obrazkach! Przechodząc przez park natkneliśmy się chyba na warana, w każdym bądź razie był ogromny, w sklepach zoologicznych takich nie widziałam. Przebieg prawie że pod naszymi nogami i zwinnie wbiegł na drzewo. Był niezły!

Wielka jaszczura

Niestety nie obyło się bez pogryzień. Oczywiście on nie rzucił się na nas, ale jakieś małe świństwo biegające w trawie mnie użarło. Trzeba mieć oczy do okola glowy i patrzeć gdzie się siada. Na szczęscie nie ma komarów jak na razie. Za to karaluszki i szczury przemierzające miejskie ulice nie powinny nikogo dziwić (Ale gdzie ich nie ma, ja sama spotkalam kilka we wrocławiu). ;-) No i małpy, biegały sobie i szukaly jedzenia, niektórym jadły nawet z ręki. Bardzo sympatyczne stworzenia. Mam nadzieję, że w dalszej podróży jeszcze spotkam jakieś zwierzaki;)

Pozdrawiam

Rybka