Opowieść z Victory Hill

1 02 2010

W miasteczku było wielkie święto. Ulice i lokale były pełne uśmiechniętych i tańczących ludzi. Starszych, młodszych, lokalnych i turystów. Każdy chciał świętować i dobrze się bawić. Nikt nie chciał czuć się samotny…

Życzę miłego czytania:)

rybka



Hat Yai i LadyBoy

27 11 2009
Hat Yai – jest to nasza pierwsza miejscowość w Tajlandii. Zrobiliśmy sobie tutaj postój, przed wyruszeniem na dzikie wyspy Ko Tarutao National Marine Parku. Tutaj można zaczerpnąć informacji jak tam dojechać, bądź wykupić sobie na nie transport. My w planach mamy Ko Tarutao, Ko Adang i Ko Lipe. Kupiliśmy sobie namiot i jutro rano wyruszamy na wyspy. Z George Town w Malezji dojechaliśmy tutaj pociągiem, co prawda podróż trwała dłużej niż przewidywały to przewodniki, ale to normalne tu, że pociągi się spóżniają. Po za tym stoi się jeszcze na granicy. Zatem do Hat Yai dotarliśmy dopiero na wieczór, jednak nowych wrażeń miasto od razu nam dostarczyło. Pierwszą rzeczą jaką zobaczyłam na ulicy to był słoń wędrujący pomiędzy jadącymi samochodami! Widok niesamowity i żadko spotykany, słoń idący ulicą, do tej pory widywałam je tylko w zoo:) Chyba trafiliśmy w jakimś wyjątkowym momencie, bo już więcej przechadzającyh się słoni nie widziałam. Miasto jest w miarę czyste, są szerokie ulice i chodniki, nie trzeba się bać, że jakiś szalony kierowca skutera postanowi jechać chodnikiem, bo na ulicy jest mu zatłoczno. Mam wrażenie, że ludzie są też ładniejsi. Ceny są podobne, nie wiem czy nawet nie są niższe, zobaczymy jak będzie dalej. Tutaj nocleg mamy za 17zł, w standardowym pokoju z wiatrakiem i łazienką.

Chyba każdy wie z czego na całym świecie słynie Tajlandia i nie mam tu na myśli akurat pięknych plaż i krystalicznej wody;) Jest ona kompletnym przeciwieństwem swoich tradycyjnych, muzułmańskich sąsiadów. I to widać już nawet tu, w Hat Yai. Panuje tutaj większa swoboda. Wieczorami na ulice wychodzą prostytutki, zadbane, atrakcyjne, zgrabne, młode z pozoru kobiety;) Spacerują tymi ulicami i czekają aż ktoś się nimi zainteresuje. Nie tylko turyści, ale miejscowi też. Nikogo to nie powinno dziwić, w Tajlandii jest przyzwolenie na prostytucję. Jednak te atrakcyjne „panie” to LadyBoy, bądź jak inni wolą SheMale. Górną część ciała mają kobiecą a dolną męską ;) Na pierwszy rzut oka wydaje się niemożliwe. Taka ładna dziewczyna i jest facetem?? Ale tak! Można rozpoznać ich po męskim głosie. Zresztą jak się z którąś porozmawia to się przyznają do tego otwarcie (w Tajlandi ponoć operacje biustu są bardzo popularne. Wykonuję się ich tu najwięcej i za niską cenę). Są to zapewne sympatyczne osoby, z jedną z nich miałam okazję rozmawiać, które wybrały taki a nie inny sposób na życie. Gdyby nie było tym zainteresowania, to ich pewnie też by nie było.

Pozdrawiam

rybka