Mental slavery

7 02 2010


Dzisiaj na kolację zjadłam świeżą bagietkę z warzywami i mięsem. W przeliczeniu na naszą walutę kosztowała ona 2,25zł. Nie podano mi jej w restauracji, tylko kupiłam ją u kobiety przygotowującej kanapki na ulicy. Ma ona swój wózek odpowiednio wyposażony w nóż, deskę, woreczki do pakowania i oczywiście świeże produkty spożywcze, bagietka, wędlina, warzywa.
Dlaczego o tym piszę?
Otóż zaczęłam się zastanawiać czy takie coś mogłoby funkcjonować w Polsce i jeśli tak to dlaczego jeszcze nie funkcjonuje? Tak samo jak latem pod sklepem ludzie sprzedają truskawki, czereśnie, pomidory, tak samo byłoby z kanapkami. Sprzedawcy byliby zadowoleni, że zarobią parę groszy a kupujący, że tanio nabylili sobie smaczne, drugie śniadanie. Wydaje się takie proste!
Przecież produkty do przyrządzenia takiej bagietki nie są wcale w Kambodży tańsze od tych z Polski. Są one sprowadzane z Europy albo Australii. Więc koszt przyrządzenia kanapki jest podobny do tego w naszym kraju.
Czy nie jest tak, że Polskie społeczeństwo staje się bardzo wymagające i przewrażliwione?
Nie kupimy w takim miejscu bo to na pewno jest nieświeże, niehigieniczne. Zaraz jakiś życzliwy poinformowałby sanepid, a ten już by utrudnił życie poczciwego sprzedawcy. Kanapki ze sklepów wcale nie są lepsze. To, że coś jest ofoliowane i leży w lodówce nie znaczy, że jest świeższe! Ile razy człowiekowi, który brudnymi rękoma pakuje kanapki, spadła bułka czy sałata na ziemię, gdzie w ciągu kilku sekund zaatakowały ja wszelkiego rodzaju bakterie. Czy też sos był już lekko zepsuty… Jemy to i nie zastanawiamy się co jest w środku, bo jest ładnie opakowane i ma odpowiednio wysoką cenę.

Tego typu podejście prowadzi do sytuacji takich jak np. sztucznie wygórowane ceny mieszkań czy drogich noclegów nad morzem.  Jest to zaledwie jeden z wielu przykładów jak przez konsumpcyjny tryb życia, tak naprawdę komplikujemy je sobie. Człowiek będzie w stanie płacić coraz więcej, żeby też mieć coraz więcej i więcej, tworząc wokół siebie złudne, materialne cele.

Wracając jeszcze do tematu jazdy na skuterze. Wczoraj wybraliśmy się na wieczorną przejażdżkę po znanych nam już na trasach. Klimat niesamowity, puste drogi, dookoła las i gwieździste niebo. Na jednej z głównych ulic mijaliśmy się z mini ciężarówką, która nadjeżdżała z naprzeciwka. Kierowca chciał sobie chyba zrobić żart i nagle zjechał na nasz pas, prosto na nas i wcale nie zamierzał ustąpić. Na szczęście było szerokie pobocze i mieliśmy gdzie uciec. Niektórzy są naprawdę bezmyślni!

Kilka nowych fotek:)

Pozdrawiam
rybka