Lady tuk-tuk ?!

7 01 2010

Phnom Penh prócz tłoku i hałasu ma jeszcze parę ciekawszych rzeczy do zaoferowania. Pierwsze wrażenie jakie sprawia to miasto to chaos i nieład. Nie ma tu wiele zieleni ani parków, a to co jest, często bywa zaśmiecone. Ulice są szerokie, ale pełne pojazdów, żeby przejść przez ulicę trzeba bardzo uważać żeby nie wpaść pod koła jadącego pod prąd motoru czy tuk tuka. Nikt nie zwraca uwagi na światła, które na przejsciach dla pieszych i tak nie działają. Ulice wypełnione są straganami, sprzedawcami i boso biegającymi dziećmi, bawiącymi się pomiędzy zaparkowanymi na chodniku samochodami. Między małymi, zaniedbanymi domami powstają coraz to nowsze centra handlowe, w których zawsze jest pełno ludzi, zwłaszcza młodzieży i w których można dostać niesamowite rzeczy. W Polsce w galeriach są tylko markowe, renomowane butiki, większość podrabianych rzeczy kupuje się na placach i targowiskach.
Tutaj natomiast można kupić wszystko! Są specjalne sklepy z grami, programami komputerowymi, muzyką po $3, $4 za  płytę. Oficjalnie można kupić sobie za 10zł system operacyjny do komputera, nową płytę cd swojego ulubionego wykonawcy czy jakiś przebój kinowy. Asortyment na półkach w sklepach jest ogromny. Wszelkich kształtów i kolorów telefony komórkowe, np firmy Ferrari za $100, pozłacane, posrebrzane czy wykładane cyrkoniami. Dostępnych jest mnóstwo różnego rodzaju odtwarzaczy mp3, konsoli do gier czy laptopów. Oczywiste jest, że w sieciowych sklepach, które są w całym kraju, ceny sprzętów wyrównują się z zachodnimi cenami, ale zaglądając od stoiska do stoiska u poszczegółnych sprzedawców można trafić na okazje:)

Po za zwiedzaniem domów towarowych, można odwiedzić jeszcze srebrną pagodę – świątynię ku czci Buddy i pałac królewski. Niestety okazało się, że dzisiaj jest święto narodowe i miejsca te są zamknięte dla turystów. Oczywiście dowiedzieliśmy się o tym jak kierowca tuk tuka przywiózł nas pod bramę pagody i oznajmił, że dzisiaj jest nieczynna a następnie w zamian zaoferował kolejny kurs, na pola śmierci. Zdecydowaliśmy się jednak zostać w mieście i zajrzeć do muzeum narodowego, które było w pobliżu. Nie należy ono do największych, nie ma tam tysiąca zapierających dech w piersiach eksponatów, ale ma ono swój klimat. Zwłaszcza uroczy ogródek:) Wydaje mi się, że Kambodża została obrabowana z wszelkiego rodzaju wartościowych rzeczy przez kolonizatorów, eksplorujących te tereny (to tak jak najlepsze eksponaty starożytnego Egiptu zobaczyć można w londyńskim muzeum a nie w samym Egipcie) a to co się ostało, mogło zostać zniszczone w okresie rewolucji Pol Pota. Niemniej jednak coś w muzeum jest i warto zobaczyć choć trochę ich dziedzictwa kulturowego.
Pozdrawiam
rybka


Dzień jak codzień

28 12 2009

Nie każdy dzień musi być wypełniony atrakcjami turystycznymi czy zwiedzaniem wszystkiego, co poleca przewodnik. Zostając dłużej w jednym miejscu, można pozwolić sobie na włóczenie się po mieście, czytanie dobrej książki, czy obserwowanie ludzi, ich zachowań i sposobu życia – nie tylko lokalnych, ale też turystów.

Kobiety tutaj, zarówno młodsze jak i starsze chodzą po ulicach i sklepach w piżamach. Jest to dla nich chyba zwyczajny strój wyjściowy i nie widzą w tym nic dziwnego:) Dobrze gotują i przyrządzają wszystko same. W restauracjach nie zatrudnia się żadnych wykwalifikowanych kucharzy. Natomiast na ulicach panuje jeden wielki nieład. Mnóstwo skuterów, rowerów i aut. Dozwolona jest jazda pod prąd, przejazd na czerwonym świetle a zasada pierszeństwa z prawej strony nie obowiązuje.

Kambodża jest krajem głównie rolniczym, większość ludzi prowadzi bardzo proste życie na wsi, uprawiając swoje pola. Jednak miejsca często odwiedzane przez turystów, tak jak  Siem Reap, zaczynają się rozwijać. Remontowane są drogi, powstają centra handlowe. Przypominają one nasze pierwsze galerie w Polsce (pamiętam jeszcze wrocławski Pedet i Marino). Można tu znaleźć walkmeny czy magnetofony kasetowe. U nas jest to już uznawane za przeżytek, a przecież pamiętam jak sama jeszcze parę lat temu słuchałam muzyki z kaset. Są miejsca, które przenoszą nas w czasie, do przeszłości…

Jednak to nie zmienia faktu, że spora część ludzi jest tu biedna. Śpią na ulicach, żebrzą czy zbierają plastikowe butelki. Kraj ten dopiero dźwiga się z upadku, do którego doprowadziła komunistyczna partia Czerwonych Khmerów. Do niedawna rządy w Kambodży sprawował krwawy i bezlitosny Pol Pot, który wymordował znaczną część swojego społeczeństwa (mówi się nawet o 20% ludności).

Chyba mogę czuć się szczęściarą, że trafiłam tutaj jeszcze w czasie, kiedy jest przyjemnie dla turystów, tanio, ale też są miejsca zupełnie dzikie, oderwane od cywilizacji. Coś czuję, że z czasem ludzi będzie napływać coraz więcej, będą wydawać coraz więcej pieniędzy, aż stanie się tłoczno i głośno, tak jak np. w Bangkoku czy Kucie na Bali.

Obecnie ceny są jeszcze niskie. Piwo w knajpie kosztuje $0,5 (tutaj obowiązują dwie waluty równocześnie, dolar amerykański i riel kambodżański, $1 = 4000r). Obiad zje się za $2, pokój z łazienką, internetem i rowerami kosztuje $7, spodnie $6 a japonki $3.

Inne ciekawe i tanie rzeczy, które można kupić w Kambodży  zamieściłam w ciekawostkach.

Pozdrawiam

rybka



Zauroczenie od pierwszego wejrzenia…

22 12 2009

Ogrom, przestrzeń, potęga, piękno, tajemnica, są to nieliczne z wielu określeń jakie mi przychodzą do głowy na myśl o Angkor Wat, otaczających ją murów, kanałów i mniejszych świątyń. Czytałam wiele negatywnych komentarzy na temat archeologicznego miasta Angkor, że jest przereklamowane, pełne turystów i lokalnych sprzedawców. Jechałam tam na zachód słońca, nastawiona trochę sceptycznie. Rozczarowałam się już paroma miejscami i bałam się, że tym razem będzie tak samo. Ku mojemu zdziwieniu myliłam się! Jak tylko zobaczyłam ogromną fosę i mur otaczający  te kamienne świątynie wiedziałam, że mi się tu spodoba. O zachodzie słońca panował tu niesamowity klimat tajemniczości. Nie ma co się dziwić, że zjeżdżają tu tłumy turystów, widok zapiera dech w piersiach. Zresztą większość z nich i tak odwiedza główną i największą świątynie Angkor Wat i wraca tuk tukiem (trójkołową taksówką) do miasta. Nie oglądając wielu imponujących miejsc.

Cały kompleks miasta Angkor jest jest znacznie większy niż teren jego głównej świątyni i usytuowany w różnych miejscach na ogromnej powierzchni. W czasach swojej świetności, było to największe miasto na świecie, gdzie mogło mieszkać 750 tys. mieszkańców. Jest to niesamowite, jak potężne było Imperium Khmerów, które teraz stoi zniszczone i porośnięte drzewami. O ich potędze świadczą nie tylko rozmiary i piękno świątyń, ale także potężne kanały, kamienne mosty i mury otaczające miasto. Co do historii dlaczego przestało być potęgą jest wiele spekulacji. Możliwe, że mieszkańcy opuścili miasto i przenieśli stolicę do Phnom Penh, po ataku Tajów. Inna teoria głosi, że nie byli już wstanie zapanować nad kanałami, które ciągle rozbudowywali aż wymknęły się im spod kontroli. Każdy archeolog może interpretować swoją własną wersję wydarzeń. To czego nie da się podważyć to fakt jak niesamowicie musiała być rozwinięta ta społeczność. Patrząc na dzisiejszą biedną i stawiającą dopiero pierwsze kroki w kapitaliźmie Kambodżę, aż trudno uwierzyć, że przodkowie tych ludzi byli tak potężni.

Mimo wszystko Kambodża i tak jest bardzo przyjemnym miejscem. Nie jest tu (Siem Reap) jeszcze tak bardzo tłoczno i turystycznie. Płaci się w dolarach, ceny są niskie. Bardzo szybko można przenieść się z cywilizacji w przyrodę i dzicz. Drogę prowadzącą do Angkor otacza ogromny las, gdzie powietrze jest świeże i czyste. Jedzie się przyjemnie rowerem równą, oświetloną w nocy drogą. Nie trzeba wcale wynajmować tuk tuka. Z przyjemnością spędzę tu święta a nawet Sylwestra. Ani trochę nie żałuję, że wyjechałam z Bangkoku:)

Dzisiaj byłam w Angkor zaledwie przez chwilę, wieczorem, żeby poczuć klimat miejsca. Zamierzam w najbliższych dniach spędzić tam więcej czasu. Zobaczyć najbardziej oddalone zakątki, zgubić się między kamiennymi posągami, przejść ścieżkami, którymi kiedyś kroczyli mieszkańcy tego imperium. Jest to miejsce, w którym czuć historię a ja lubię spędzać czas w takich miejscach. Są wyjątkowe, mają swój specyficzny urok…

Pozdrawiam

rybka