Do they know it’s Christmas

25 12 2009


Cały wczorajszy dzień spędziliśmy między ruinami miasta Angkor. Jest ono niesamowite. Każda świątynia ma swój niepowtarzalny klimat. Jest ich tyle, że jeden dzień nie wystarczy, żeby wejść do każdej. Dlatego też kupiliśmy sobie bilet na 3 dni. Żeby się nie spieszyć, zatrzymać się w każdym ciekawym miejscu. Jeździmy rowerem po wydeptanych ścieżkach, głęboko oddychając świeżym, leśnym powietrzem. Chodząc między kopcami tych starych kamieni, czuję się jak w baśniowym świecie, pełnym tajemnic i skarbów. I tu nie chodzi o jakieś kosztowności, ale o wyjątkowe momenty, chwile, które z czasem staną się miłymi wspomnieniami.

Niestety, wieczorem czar prysł. Dopadła mnie nostalgia i tęsknota za rodzinnymi świętami. Z choinką, barszczem i całym swoim urokiem… Na kolację zjadłam tradycyjną khmerską potrawę a w Bożonarodzeniowy poranek na śniadanie naleśnika z bananami. Święta tutaj w niczym nie przypominają naszych polskich. Uśmiechnięty mikołaj w restauracji czy kolorowa choinka w lokalnym centrum handlowym to nie to samo :(

Pozdrawiam

rybka