Siem Reap

21 12 2009

Bangkok opuściliśmy wczoraj, wcześnie rano. Ze stolicy do przejścia granicznego (Poi Pet) nie było daleko, około 2,5h autobusem. Kierowca busa wysadził nas przy biurze turystycznym, które od razu wręczyło nam do wypełnienia aplikację o wizę a później zażyczyło sobie za nią 35$. Gdy odmówiliśmy, spotkaliśmy się z ogromnym oburzeniem i niezadowoleniem pracowników biura, jak śmieliśmy nie wyrobić sobie wizy u nich! Przecież nie ma innej opcji dostania jej. My wiedzieliśmy, że jest i to o wiele taniej. Za 20$ przechodząc granicę, tzw. „visa on arrival”. Jest to jawne oszukiwanie i naciąganie ludzi, niestety to turyści tak ich przyzwyczaili. Większość grzecznie wyciąga swoje pieniądze i przepłaca za coś co można dostać za chwilę taniej.  Tylko parę osób odmówiło. Nawet w przewodniku ostrzegają przed takimi biurami. Będąc już po stronie kambodżańskiej, pewna turystka dziwiła się dlaczego musiała zapłacić te 35$ skoro wiza kosztuje mniej. Otóż musiała, bo dała się naciągnąć oszustom ubranym w białe koszule. Trzeba się zastanowić zanim się wręczy komuś swoje pieniądze.

Mimo straszenia, że wizy nie dostaniemy, dostaliśmy ją na przejściu granicznym. Tu też nie obeszło się bez korupcji. Celnik zażądał po 25$, mimo iż widnieje napis ” Tourist visa -20$”, ta sama cena jest na wizie w paszporcie. Jednak tu już nie ma co się kłócić z urzędnikami. Dobrze wiedzą, że na granicy to oni mają władzę i od nich zależy czy wbiją komuś ten stempel do paszportu czy nie. Szczerze, to nie ma co im się dziwić, jest to pewnie jedyna okazja do zarobienia. Może w Polsce nie ma korupcji i oszustw? Też są tylko nie takie jawne… Będąc już po kambodżańskiej stronie, można spróbować swojego szczęścia w kasynie. Hazard jest zabroniony w Tajlandii, ale nie w Kambodży! W związku z czym, przy granicy kasyna powstają jak grzyby po deszczu. Niestety, nie mieliśmy czasu żeby je zobaczyć od środka, bo czekał już na nas autobus do Siem Reap. Podczas jazdy, widząc zza okna ogromne przestrzenie, połacie zieleni i pola uprawne, Kambodża od razu mi się spodobała. Po 10 dniach w głośnym i zanieczyszczonym od spalin mieście, takie widoki robią wrażenie.

Samo miasto Siem Reap dzięki napływającym turystom ciągle się rozwija. Jest to wylotowe miejsce do parku archeologicznego Angkor. Co mnie pozytywnie zaskoczyło, drogi są tu całkiem niezłe, odremontowane, równe i szerokie:) Polska powinna się wstydzić! Po za tym, że jest blisko do Angkor Wat, to tu nie ma nic specjalnego. Sklepy, restauracje, hostele, ale jest to bardzo przyjemna miejscowość. Nie jest już tak gorąco i tłoczno.


Pozdrawiam

rybka


Opcje

Info

Odpowiedz

Możesz używać tagów : <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>