Vang Vieng

6 03 2010

Dostaliśmy wizy i wyjechaliśmy już z Vientiane.

Kolejną miejscowoscią na naszej trasie w Laosie jest Vang Vieng, która słynie głównie z tubingu. Wypożycza się oponę i płynie się na niej z prądem rzeki. Jeszcze zanim dotarłam do tej miejscowości czytałam i słyszałam, że koniecznie trzeba spróbować tubingu! Być w Vang Vieng i nie płynąć na oponie, to tak jak być w Paryżu i nie zobaczyć wieży Eiffela! Czy jest to aż takie super, jak wszystkim się dookoła wydaje? Nie wiem, bo jeszcze nie próbowałam. Wypożyczenie takiej opony kosztuje $7 na parę godzin, gdzie na Don Det taka sama atrakcja kosztowała $1. Jednak tubing w Vang Vieng cieszy się ogromnym powodzeniem, tak samo jak oglądanie ‚Przyjaciół’ w restauracjach w międzyczasie, gdy się akurat nie pływa na oponie. Może rzeczywiście to jest taka frajda?

Mnie jednak ta miejscowość ujęła swoim krajobrazem. Tu już zaczynają się góry. Wokół miasteczka są piękne widoki szczytów. Nie są to wysokie góry, ale mają ciekawe kształty. Do tego są jaskinie, do których można zajrzeć. Mimo, że jest to bardzo turystyczna miejscowość (głównie przez tubing) to w tym wypadku mi to nie przeszkadza. Większość ludzi siedzi w centrum albo pływa cały dzień na oponie popijając w miedzyczasie LaoBeer, a jest tu tyle ładnych zakątków do zobaczenia. Nawet wchodząc na oddalone o 500m wzgórze, żeby zobaczyć panoramę miasteczka, nie spotkaliśmy nikogo.

Gdy latem odwiedzałam wrocławskie zoo, szłam do motylarium, bo tam panuje taki specyficzny klimat. Myślałam sobie wtedy, że chciałbym się znaleźć w takim naturalnym środowisku.

I jestem. Motylarium w zoo to namiastka lasu z Vang Vieng, w którym latają piękne duże motyle, słychać cykające owady a rośliny mienią się wszystkimi odcieniami zieleni w promieniach słońca:)


Więcej zdjęć w galerii foto:)

Pozdrawiam

rybka



Patuxai – łuk triumfalny w Laosie

2 03 2010


W Vientiane prócz muzeum narodowego wart zobaczenia jest jeszcze łuk triumfalny. Wybudowany na wzór tego z Paryża. Monument otacza mały park i główna ulica miasta. Za drobną opłatą można wejść do środka aby z samej góry zobaczyć panoramę miasta i nieliczne, ale ładne zdobienia budowli. Wewnątrz jest mnóstwo straganów z pamiątkami. Oprócz tradycyjnych laotańskich szali i torebek można dostać stare monety, nawet sprzed 150 lat. Budowla dumnie prezentuje się w mieście.

Co jeszcze mnie miło zaskoczyło w Vientiane to kręgielnia. I to wyposażona nawet w komputery. Nie jest to najnowocześniejsza technika,a le są kręgle, tory i kula. Można się dobrze bawić a kosztuje to o wiele mniej niż we Wrocławiu:)

Pozdrawiam
rybka



Kilka fotek;)

1 03 2010

Kilka zdjęć do ostatniego wpisu:)

Wybrzeże Mekongu w Vientiane



Ciekawe eksponaty z muzeum narodowego



Mapa świata, ale to Indochiny są w centrum;)

Pozdrawiam

rybka



Przereklamowany Laos

28 02 2010

Jestesmy juz w Vientiane, stolicy Laosu. Przyjechalismy sypialnym autobusem (takim z lozkami, jak w nocnych pociagach) dzisiaj nad ranem. 13h podrozy zlecialo w mgnieniu oka, pierwszy raz jechalam autobusem, w ktorym mozna spac na lozku:)

W ciagu jednego dnia da sie poznac cale miasto. Vientiane jest chyba najmniejsza stolica swiata, napewno jedna z mniejszych. Szczerze mowiac to tu nie ma nic specjalmego. Wybrzeze nad rzeka wyglada jak plac budowy,  zamiast zieleni stoja koparki i spychacze a ziemia przypomina pustynie.  Wiekszosc turystow przyjezdza tu chyba siedziec w kawiarniach i restauracjach, albo wyrobic wizy do sasiednich krajaow (tak jak my, potrzebujemy do Tajlandi). Zabytkow miasteczko tez nie ma za wiele a ceny sa bardzo wysokie jak na ten region swiata. To przez to, ze Laos staje sie coraz bardziej popularny i komercyjny. Przyjezdza do niego mnostwo turystow. Nie spodziewalam sie ich az tylu! Mam nadzieje, ze na polnocy gdzies miedzy gorami bedzie mniej turystycznie a bardziej dziko.

Za to na Don Det bardzo mie sie podobalo. Rzeka, spokoj… W noc przed naszym wyjazdem byl festyn, rozstawione byly stragany i dwie sceny z lokalna muzyka. Zabawa do bialego rana. To dopiero byla atrakcja we wsi!

Natomiast co jest warte uwagi w Vientiane to muzeum narodowe, ktore przedstawia nieco historii, kultury i rozwoj kraju. Laotanczycy walczyli najpierw z imperializmem francuskim a pozniej amerykanskim, historie tego okresu mozna poznac w muzeum. Oczywiscie na scianach wisza portrety komunistycznych dzialaczy, min Lenina i Cho Hi Minh. W czesci archeologicznej jest nawet kosc dinozaura odkopana na terenie tego kraju. Mozna znalezc tez zdjecie dzieci w pracowni komputerowej (widac, ze Laotanczycy sa dumni ze swojego kraju, mimo iz rozwija sie on powoli a mieszkancy prowadza bardzo proste zycie). Jednak wsrod wielu eksponatow najbardziej  przyciagaja uwage opium, amfetamina, marihuana i heroina! Zostaly one chyba zakonfiskowane przemytnikom i wystawione w gablocie i to w dosc sporych ilosciach:)

Postaram sie wkrotce dodac zdjecia. Na razie pisze z kafejki a internet dziala tu wolniej niz na wyspie Don Det!

Pozdrawiam

rybka



Czas się zatrzymał nad Mekongiem

24 02 2010

Na sąsiednich wyspach Don Det są dwa wodospady,  jeden z nich jest oddalony o 6 km, idealny dystans na spacer. Wodospad jest bardziej widowiskowy niż ten z Kambodży. Jest duży, położony pomiędzy skałami. Prąd wody jest naprawdę mocny. Mimo, iż lokalni bardzo śmiecą, to jakoś udaje im się dbać o wodospad, aby był czysty. Jest nawet przy nim piaszczysta plaża i łagodne zejście do wody:)

Na trasie przechodzi się przez most pozostawiony jeszcze przez Francuzów (opłata za przejście dla turystów $2,5 dla lokalnych $0,5). Kolonialiści próbowali wprowadzić kolej na wyspach. Idąc widzieliśmy pozostawone tory kolejowe i na wpół rozebraną lokomotywę. Lokalnym jednak kolej nie jest potrzebna, mają łódki i rowery. Ich życie nad Mekongiem jest bardzo proste. Chaty dla turystów mają cztery ściany, ale sami mieszkają tylko na zadaszonych deskach. O łazience nie ma mowy, kąpią się i robią pranie w rzece.  Za to na każdym podwórku musi być wielka antena satelitarna:)

Szczerze mówiąc to nie spodziewałam się, że nad rzeką może być tak przyjemny klimat i krajobraz:) Siedząc na tarasie chatki widać szeroki Mekong, wyspy, wysokie drzewa a w oddali góry:)  Czas tu zwalnia.

Pozdrawiam
rybka