Jesteśmy już w Laosie:)

20 02 2010

W Kamodży byliśmy najdłużej, bo aż 2 miesiące z czego mesiąc nad morzem w Sihanoukville.  Liczymy, że w Laosie,  na północy zobaczymy góry:)
Wróciliśmy jeszcze na dwa dni do Phnom Penh żeby dostać wizę do Laosu.  Przejście graniczne pomiędzy Kambodżą a Laosem jest nieoficjalnym przejściem, więc wizy tam się nie dostanie, tak przynajmniej piszą przewodniki. Co się jednak okazało wiza na granicy jest możliwa.  Jest to tylko kwestia zapłacenia odpowiedniej sumy odpowiednim ludziom.  Samo przejście rzeczywiście wygląda mało oficjalnie.  Stoją dwie zbitye z drewna budki, w których siedzą celnicy, wbijają pieczątki do paszportów i pobierają opłatę w wysokości $5.

Podróż z Phnom Penh do Pakse (pierwsza z większych miejscowości w Laosie z bankomatami) trwała cały dzień. Do miasteczka wjechaliśmy wieczorem. Nie zrobiło ono na nas dobrego wrażenia.  Swoją zabudową trochę przypomina kolonialny George Town.  Jednak nie ma tam nic wyjątkowego. Szczerze to jest brudno i drogo. Widać, że lokalni wykorzystują fakt, iż jest to pierwsze cywilizowane miasteczko od granicy z Kambodżą i ceny mają wysokie, zwłaszcza za noclegi. Laos chyba wszystkim się kojarzy z niskimi cenami a tu takie rozczarowanie na samym początku.  Za to dostałam tam chrusty. Smakowały tak jak te domowej roboty.  Jakie  one były smaczne…

Pozdrawiam

rybka


Opcje

Info

Odpowiedz

Możesz używać tagów : <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>