Powrót do rzeczywistości

27 03 2010

Z Kuala Lumpur przylecieliśmy do Londynu. Będąc już jedną nogą w domu postanowiliśmy zatrzymać się w mieście na kilka dni. Byłam w Londynie wcześniej, ale bardzo krótko, więc teraz mogłam nadrobić wszystkie zaległości. Najbardziej zależało mi na British Muzeum z eksponatami ze Starożytnego Egiptu:)

Londyn wraz ze swoimi sklepami, budynkami, zasadami, regułami i społeczeństwem jest zupełnym przeciwieństwem Azji, gdzie panuje pewnego rodzaju nieład i brak jakichkolwiek zasad i regulacji. Jedno i drugie jest skrajnością. Londyn pod względem architektonicznym jest piękny, ale życie biegnie tam zbyt szybko.  W bieganinie między pracą, galeriami a mieszkaniem nie ma czasu na chwilę refleksji. Do tego jeszcze brytyjska, deszczowa pogoda jest bardzo przygnębiająca.

Warto było jednak spedzić te 3 dni w centrum Europy:) Jeszcze bardziej uświadomiłam sobie, że dobrze mi jest z tym co mam:)

Pozdrawiam rybka

P. S

Od wczoraj jestem w Polsce z czego bardzo się cieszę. Dobrze jest wrócić do swojego miasta, do swoich miejsc. Ciągle jeszcze mi się wydaje, że  muszę odejmować 7h od czasu, który widzę na zegarku, ale już powoli wracam do rzeczywistości:)



Goodbye Poland!

13 10 2009

To był szalony i ciężki dzień. Ostatni. Zimny, ale mam nadzieję, że jak wrócę to będzie już cieplej:-)Zmęczona jeszcze po nocnym pożegnaniu z Wrocławiem i Anią, siedzę już spakowana i gotowa do wyjazdu. Tak mi się przynajmniej wydaję, że gotowa, mam nadzieję, że nie zapomnę nic ważnego. Lekko się stresuję… Przez najbliższy czas całym moim dobytkiem będzie 7kg plecak, a w mieszkaniu tyle rzeczy było, połowa nie używana, po co mi tyle tego było potrzebne?? Ale tak już jest, żyjąc od wypłaty do wypłaty popada się w wir pracy i kupowania. A bo zawsze może się przyda, a bo tego jeszce nie mam, a bo była wyprzedaż, może otworzą nowy sklep albo galerię i tak oto gromadzi się sterta rzeczy, których nigdy się nie użyje, no może raz czy dwa. W Azji oczywiście też są sklepy i bazary i to większość rzeczy jest o wiele tańsza od naszych, pewnie też ładniejsza, napewno inna, ale z oczywistych względów (już nie pracuję) muszę rozważnie wydawać swoje oszczędzone pieniążki. Inna sprawa to też to, że każdą rzecz muszę nosić na plecach… Jednak plaża, palmy, słońce, ciepło, piękne widoki wynagrodzą mi wszystko. Mam nadzieję, że warto będzie, zrezygnować z życia w mieście na poczet podróży.
Tym czasem pora spać, bo rano pobutka o 7:00, pożegnanie i na lotnisko a potem baaardzo długi dzień.

Rybka



Ot, taka refleksja….

11 10 2009

Wczoraj wieczorem tak mnie dopadły różne myśli o egzystencji, Bogu – bądź jakiejś sile stwórczej i o tym co spotka każdego z nas – śmierć . Tego nie wie nikt co nas czeka po…, ale może to będzie początek czegoś nowego, albo ciąg dalszy tego co się zaczęło tutaj, a co jeśli nie będzie nic?! Koniec, pustka! Nie doceniam chwili… Zakładam, że jak wyjadę to będzie się wtedy działo! Będzie o czym pisać i co opowiadać. A co jeśli nie doczekam jutra, pojutrza, przyszłego tygodnia?? Za bardzo przyzwyczajamy się do życia i do tego, że toczy się z dnia na dzień, że jest i zawsze będzie a co jeśli któregoś dnia znienacka się urwie?? Nie chcę być zaskoczona tym faktem!

Od czasu do czasu trzeba trzeba zdać sobie sprawę, z tej jakże przerażającej nas, ale nieuniknionej rzeczy. Wtedy życie wydaje się bardziej wartościowe i doceniane.  Nie powinnam za bardzo wybiegać w przyszłość tylko skupić się na tym co jest w danej chwili i co teraz mam. Już wystarczy tych refleksji…

Rybka



To dopiero początek…

9 10 2009

Jest to początek mojej przygody z blogiem, zapewne ulegnie on jeszcze wielu zmianom i edycją. Dopiero uczę się wszystkich jego funkcji i opcji.

Jednak mam nadzieję już wkrótce zapełni się licznymi wpisami i zdjęciami z mojej podróży po Azji Południowo – Wschodniej.

Z a tydzień o tej porze będę już na drugim końcu świta, w zupełnie innym i nowym miejscu dla mnie. Będzie o czym pisać!

Rybka